Motywy ulotne

Listopad 20, 2009

Jesienne gluty sentymentu

Ech – nasza polska złota jesień… Mgłą poranną zadumana… W czerwieni liścia opadłego mokrym deszczu śladem lśniąca…. Z labiryntu świeżych kałuż oczami zadumy na przechodnia spoglądająca… Zasnuta dymem białym ze spalonych resztek minionego lata…

Wszystkie te, oraz miliony innych pierdoł cisną się na myśli nasze – usta nasze, w czasie, gdy ciepłe lato sobie już dawno w cholerę poszło, a obrzydliwa, a czasem groźna zima jeszcze przywlec się nie zdołała.

Tymczasem zaś, chodzimy sobie po świecie naszym, nieco skonfundowani obniżającymi się temperaturami otoczenia. Szczególnie zaś, gdy opad średni rośnie, a wiatr z północo-zachodu dokuczać w tym wszystkim pomaga. Wtedy zaś najłatwiej nabawić się infekcji jakiej. Najczęściej dróg oddechowych górnych. Zwykle przejawiającej się w postaci bólu gardła i zalewu twarzy w formie noso-gluta. Szczególnie zaś drugi z wymienionych objawów staje w poprzek drogi publicznemu poczuciu elementarnej estetyki. O ataku na światowy ekosystem w postaci ponadnormatywnego zużycia zasobów chusteczek higienicznych już szerzej nie wspomniawszy.

Darmo radzą znajomi – jedź więc do Tunezji lub jakiego innego gorącego stanu. Bo wszakże darmo do Tunezji nie wożą, a ze stanów na myśl przychodzi mi jedynie Pakistan… Tam zaś bywa różnie, z naciskiem na „nie”, bo róż raczej spodziewać się nie należy…

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.