Motywy ulotne

Maj 4, 2010

Anarcho – katolicyzm

Idą wybory. Tą razą szczególnie szczególne. Znowu sypią się kłamstwa. I kiedy będą mówić ludzie “czcigodni” o “wartościach” typu – “ojczyzna”, “patriotyzm”, warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów, choćby jak w następującym tekście:

“Do szczególnych zamiarów wybrany przez Boga naród izraelski przez długie wieki nie miał królów i nie czuł potrzeby ich mieć; wystarczali mu starsi rodów i pokoleń, wodzowie, kapłani i sędziowie. Za króla swego ten naród miał tylko Boga jedynego.
Dopiero na przełomie jedenastego i dziesiątego stulecia przed naszą erą coś się zmieniło w Izraelu…”Zebrała się cała starszyzna Izraela i udała się do Samuela.
Odezwali się do niego: Oto ty się zestarzałeś, a synowie twoi nie postępują twoimi drogami; ustanów raczej nad nami króla, aby nami rządził tak, jak to jest u innych narodów… abyśmy byli jak wszystkie narody, aby nas sądził nasz król, aby nam przewodził i prowadził nasze wojny…
Modlił się więc Samuel do Jahwe, Jahwe rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu, bo nie ciebie odrzucają, lecz mnie odrzucają jako króla nad sobą (1Sm 8,4-7; 19-20).I odtąd przez lat kilkaset, Izraelici miewali nad sobą królów, swoich i obcych, i mieszańców, “jak to jest u innych narodów”.

Ale w ludziach prawdziwie pobożnych w Izraelu rosła wypowiadana przez proroków coraz głębsza tęsknota za przemianę, za odnową, za Mesjaszem, za Zbawicielem, za naprawdę Bożym królowaniem nad Izraelem i nad wszystkimi narodami świata. “Bóg Nieba wzbudzi Królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden naród. Zetrze i zniszczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze” (Dn 2,44).

Około roku 110 autor Listu do Diogeneta określi opozycję chrześcijan w tej wspaniałej formule: “Chrześcijanie zamieszkują ziemię, ale tak, jakby przebywali na niej tylko przejściowo. Nie ma obcego kraju, który by nie był dla nich ojczyzną, ani też nie ma ojczyzny, która by nie była dla nich obca”. Nieco później Tertulian wyraża się bardziej dosadnie: “Dla nas, chrześcijan, nie ma nic bardziej obcego niż republika! Uznajemy tylko jedną: republikę wszystkich ludzi, cały świat”…

Ale gdy cesarze rzymscy, zamiast prześladować wierzących w Chrystusa, zaczęli otaczać ich opieką, a nawet udzielać im różnych przywilejów, w społeczności chrześcijańskiej zaczęło się coś chwiać i zmieniać, aż doszło do zaniechania wysiłków zmierzających do realizowania tego Królestwa Bożego, którego słudzy “nie chwytają za miecz i nie biją się nawet w obronie swego Króla”.

Zamiast słuchać głosu Boga jedynego: “Nie będziesz zabijał”, zaczęto słuchać po dawnemu “bogów cudzych” (cesarzy, królów, książąt, panów, wodzów i rządów państwowych), rozkazujących zabijać, i to w imię odpowiedzialności przed historią, nowym najwyższym bóstwem wśród tych fałszywych “bogów cudzych”. A różne filozofie, teologie, autorytety religijne, a później i popularne katechizmy – pochwalały to i zalecały. Tak że prorok izraelski Izajasz mógłby i do narodów “chrześcijańskich” wołać z wyrzutem: “Ręce wasze są pełne krwi” (Iz 1,15).

I tak jest do dnia dzisiejszego…

I zawsze była w Kościele choćby “mała trzódka” wiernych ideałom Królestwa Bożego, takich, jak męczennicy rzymscy Nereusz i Achilles, czy później święty Franciszek z Asyżu i jego naśladowcy…

A dziś, właśnie dziś, zdaje się nadchodzić czas na jasne postawienie sprawy. Na Soborze Watykańskim II Kościół uprzytomnił sobie jeszcze raz, czym Kościół jest: społecznością Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego z naszymi biskupami, z Piotrowym następcą na czele i z nami wszystkimi.

Powołaniem Kościoła jest nauczanie wszystkich narodów i szerzenie Królestwa Bożego, a więc takiego Królestwa, “którego słudzy nie chwytają za miecz i nie biją się nawet w obronie swego Króla”. Po krwawych doświadczeniach dwu ostatnich wojen światowych, a jednocześnie gdy tak dużo mówi się o prawach człowieka, nie możemy dłużej znosić niewierności światłom Ewangelii: granicą używania siły fizycznej w obronie własnej i innych ludzi i własnego narodu jest Boskie przykazanie: “Nie będziesz zabijał”.

Wojna dzisiaj, jakąkolwiek bronią byłaby prowadzona, jest bluźnierstwem przeciw Bogu i przeciw człowiekowi….

I “pokój będzie ostatnim słowem historii” (Jan Paweł II).

I kto wie? Czy upragnione zjednoczenie wyznań chrześcijańskich, w jednym świętym Kościele Powszechnym nie nastąpi dopiero wtedy, gdy te wyznania najpierw oduczą swych wiernych przelewania bratniej krwi ludzkiej? Może dopiero wtedy staną się godne sprawować wspólnie Najświętszą Eucharystię Ciała i Krwi Pańskiej.”

Ks. Jan Zieja. “Z rozmyślań o Królestwie Bożym na ziemi”. Maszynopis. Warszawa 1981

Marzec 31, 2010

Wielki Tydzień stacja III. Miękkie negocjacje

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i
rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu
trzydzieści srebrników.” (Mt 26,14)

Judasz nie był dobrym negocjatorem. Przyszedł z ofertą i nie miał nawet jasno sprecyzowanej koncepcji ceny. Nie przygotował się profesjonalnie. W sumie – nie ma się czemu dziwić. W jego czasach biznes w branży szkoleń, coachingu i publikacji nt. „Sztuka negocjacji” – czy to finansowanych z EFS, czy nie – w ogóle nie istniał.

Marzec 30, 2010

Wielki Tydzień stacja II. Wzruszająca zdrada

„Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i
tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie
zdradzi.”(J 13,21)

Hm… Z dalszego (i wcześniejszego) biegu zdarzeń wynika, że zdrada niejakiego Judasza, gdyby nawet nie nastąpiła, nie była przedsięwzięciem niezbędnie potrzebnym dla dokonania mordu sądowego na Jezusie. Gdyby nie Judasz ze swoim pocałunkiem w ogrodzie, znalazł by się zapewne jakiś inny dogodny sposób na schwytanie delikwenta. Jezus stanowił bowiem istotne zagrożenie dla stabilności życia polityczno-kulturalno-społecznego w okupowanej Palestynie. Nie mógł ujść cało z tej imprezy. Zdrada Judasza była więc swoistą sztuką dla sztuki. Wykorzystaniem nadarzającej się okazji, by co nieco zarobić, niewielkim nakładem sił i środków.
Judasz jednak mocno przekalkulował…

Marzec 29, 2010

Wielki Tydzień. Stacja I. Grzebiąc się w istoty socjalizmu bebechach

„Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go
wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano
ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale
ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano.(J 12,4-6)”

Jedna z wnikliwszych opisowych definicji istoty socjalizmu. Od tysiącleci więc tabuny ideologów zadają sobie pytanie: „Czy jednak nieuchronnie skazani jesteśmy na scenariusz ten, jak wyżej? Czy pośród doczesnej egzystencji, nie da się odwrócić nieuchronnego zdarzeń biegu?”…

Październik 16, 2008

Wymiar i rozkład

Filed under: mądrości ludowe — Beton @ 12:44 pm

Wymierzę ci twój czas pracy
Od czubka głowy po końce stóp

Matko! – ależ on się rozkłada

Październik 3, 2008

O wolności

Filed under: mądrości ludowe — Beton @ 2:21 pm

z wolnością jest tak
że najpierw każdy robi
to co chce
a potem przychodzą skini
(sowieci, chińczycy, anarchiści, gici, LPR, hippisi, gestapo – co kto woli)
i spuszczają wszystkim wp..dol

Theme: Rubric. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.