od pewnego czasu jestem umiarkowanie fanatycznym miłośnikiem depeszyzmu
być może wynika to z faktu, że depeszyzm jest depresyjnym prądem estetycznym – jednakże nie pozbawionym nutki optymizmu
mię jednak najbardziej w nim pociąga syntetyczne brzmienie połączone w dobry sposób z niejednokrotnie nieogoloną gębą i przetłuszczonymi włosami wokalisty
nie ma sensu hasło “wal z korkowca depeszowca” wypisywane lata temu przez młodzież z nurtu “the cure” na murach mego rodzinnego miasta
okazjonalnego linka dedykuję wszystkim tym, którym przyszło w życiu dawać d… i nie czuli się wtedy jak “happiest girl” – miłą muzykę łączy tu z rzeczywistością dydaktyczny filmik o trudnej ścieżce kariery w showbiznesie
wiele osób robi taką ścieżkę w różnych dziedzinach
jeszcze wiele razy powrócę do depeszowskich motywów
moi drodzy

